• Wpisów: 35
  • Średnio co: 36 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 07:49
  • Licznik odwiedzin: 5 232 / 1317 dni
 
tusia25
 
Zaraz po lekcjach poszłyśmy z Jessicą do galerii. Po godzinie poszukiwań znalazłyśmy odpowiedni strój kąpielowy. Potem poszłyśmy do mojego domu. W przedpokoju spotkałyśmy moją mamę.
- Cześć córeczko. Witaj Jess. Gdzie byłyście?- zapytała.
- W galerii, po strój kąpielowy- Wyszczerzyłam się do niej.
- A z jakiej to okazji?
- Idziemy na imprezę do Jacoba- wyjaśniła- Jeżeli oczywiście nie masz nic przeciwko- dodałam szybko.
- O której ?
- O 18.
- No dobrze- uśmiechnęła się i spojrzała na zegarek- Dochodzi 17, idźcie się przygotować.
- Dzięki, mamo- przytuliłam ją i poszłyśmy do pokoju.
Jedynym elementem naszego makijażu był wodoodporny tusz do rzęs. Spięłyśmy nasze włosy i ubrałyśmy stroje. Jessica kupiła sobie czarny, ja natomiast kremowy w białe kropki. Uśmiechnięte i gotowe na imprezę, wyszłyśmy z domu.

Gdy dotarłyśmy na miejsce, mina Jessiki sprawiła, że wybuchnęłam śmiechem.
- To jego dom?- spojrzała na mnie zdziwiona.
- Owszem- powiedziałam i wyszłam z samochodu- Też tak zareagowałam- zapewniłam ją, po czym weszłyśmy do budynku. Od razu uderzyły w nas basy głośnej muzyki. Wszędzie leżały balony i serpentyny. Sufit pokryty był licznymi lampkami, które mieniły się różnymi kolorami. Na stołach rozłożyone były przekąski i napoje. Przeciskałyśmy się przez tłumy ludzi, którzy się do nas uśmiechali, po mimo tego, że ich nie znałyśmy. Gdy dotarłyśmy do basenu, zewsząd rozległy się śmiech i krzyki. Dziewczyny, które rzekomo wypoczywały na leżakach, szeptały coś do siebie, chichocząc i spoglądając na chłopców. Ci, natomiast wskakiwali do wody i robili wyścigi, żeby im zaimponować. Wszyscy byli przystojni i wysportowani, ale mnie interesował tylko jeden, który szedł w moim kierunku. W dodatku był bez koszulki. Wyglądał zjawiskowo z tym zawadiackim uśmiechem na ustach. Podszedł do mnie i musnął lekko moje wargi.
- Cieszę się, że jesteś. - powiedział.
- Ja też- przytuliłam się do niego. Po chwili poczułam, że tracę grunt pod nogami. Jake przerzucił mnie przez ramię i dobrze wiedziałam, co mnie teraz czeka. Szedł w stronę basenu.
- Nieee!- krzyknęłam i zaczęłam się śmiać.- Puść mnie!
- Taki los czeka na spóźnialskich.- wybuchł śmiechem- Gotowa?- nie zaczekał na moją odpowiedź i wskoczył do wody. Po krótkiej chwili wynurzyliśmy się z basenu, czemu towarzyszyły głośne oklaski i wiwaty. Szybko wyszłam z wody, co było błędem, bo od razu zrobiło mi się zimno. Byłam cała mokra. Nagle ktoś podszedł do mnie od tyłu i otulił mnie ręcznikiem. Był to Jake.
- Chodź do środka- powiedział, a ja kiwnęłam głową.
Po chwili siedzieliśmy w jego kuchni.
- Mogłeś chociaż pozwolić ściągnąć mi ubranie.- rzekłam, szczękając zębami.
- Cóż... Kusząca propozycja, ale wtedy nie byłoby takiej frajdy- zaczął się śmiać, przez co prawie wylał sok pomarańczowy.
- Dla kogo było...- nie dokończyłam, bo poczułam niesamowity ból głowy. Był tak nagły, że wypuściłam szklankę z rąk. Czułam się, jakby ktoś wbijał mi tysiące igieł.
- Stello, co się dzieje?- pojawił się przy mnie zaniepokojony Jacob.
- Nie wiem... Moja głowa...- chwyciłam się za skronie, z moich oczu pociekły łzy. Zobaczyłam, że ktoś stoi przy drzwiach. Był to tata Jacob'a. Stał tam i wpatrywał się we mnie intensywnie, w ogóle niewzruszony tym, co się dzieje. Nagle w mojej głowie rozległ się dziwnie znajomy głos.
- Stello... Wreszcie cię znalazłem. Wiedziałem, że to ty. Wkrótce się spotkamy, obiecuję- ten ktoś zaczął się głośno śmiać. Wtedy ból ustał.
- Jake...- wyszeptałam- Zabierz mnie do domu.
- Lepiej od razu chodźmy do lekarza, musi...
- Nie- przerwałam mu- To tylko migrena, to przez ten hałas...- byłam bliska płaczu- Proszę, chcę do domu.
- Dobrze kochanie. Już jedziemy, tylko proszę, nie płacz już.- wyszeptał mi do ucha, gdy niósł mnie na rękach do auta.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego