• Wpisów: 35
  • Średnio co: 33 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 07:49
  • Licznik odwiedzin: 5 051 / 1199 dni
 
tusia25
 
Usłyszałam dokuczliwe brzęczenie. Powoli otworzyłam powieki. Dryń, dryń. Niechętnie podniosłam rękę i skierowałam ją na nocną półkę. Leżał tam mój telefon. To on nie pozwalał mi spać. Odsunęłam włosy z twarzy i z wciąż zamkniętymi oczami, odebrałam.
- Halo...- musiałam odchrząknąć, bo mój głos był niewyraźny.
- No nareszcie! Śpiąca Królewna raczyła odebrać telefon!- była to Jessica, wyraźnie się niecierpliwiła, a ja nie wiedziałam o co jej chodzi.
- O czym ty mówisz?- spytałam zdezorientowana.
- Jest poniedziałek. Szkoła. Godzina 7.40. Mówi ci to coś?- na te słowa zerwałam się z łóżka.
- Rzeczywiście... Dobra, daj mi 15 minut- podbiegłam do szafy- Do zobaczenia.
- Obyś się nie spóźniła.
Ubrałam czarne rurki i białą koszulę w czarne kropki. Wbiegłam do łazienki.
Wyglądałam tragicznie. Poplątane włosy, resztki tuszu w kącikach oczu, cienie pod oczami. Wiedziałam, jaka była tego przyczyna.
Wróciłam późno od Jacoba i zmęczona, niestarannie zmyłam makijaż i się przebrałam.
Ale na wspomnienie wczorajszego dnia robiło mi się ciepło na sercu. Wciąż czułam jego ciepłe usta, jego bezpieczny uścisk, jego cynamonowy zapach.
Spojrzałam jeszcze raz w lusterko. Umyłam dokładnie zęby i twarz. Cienie zakryłam korektorem, na rzęsy nałożyłam odrobinę tuszu, przypudrowałam policzki i pomalowałam usta błyszczykiem.
Włosy spięłam w koński ogon.
Wybiegłam z pokoju, omal nie zapominając o plecaku.
W kuchni mama przywitała mnie karcącym spojrzeniem.
- Spóźnisz się. Przygotowałam ci śniadanie, żebyś zaoszczędziła trochę czasu.
- Dzięki m mamo- dałam jej szybkiego buziaka w policzek- Zobaczysz! Nie spóźnię się!- krzyknęłam, wychodząc z kuchni ze śniadaniem w dłoni. Pośpiesznie ubrałam białe conversy i założyłam czarną ramoneskę i już mnie nie było. Zdążyłam tylko powiedzieć "pa".
Wsiadłam na rower, jechałam najszybciej jak tylko mogłam. Wiatr rozwiewał moją i tak niestarannie ułożoną fryzurę. Ale mi to nie przeszkadzało.
Dojechałam pod szkołę po około pięciu minutach. Od razu zobaczyłam Jessicę. Stała z rękoma skrzyżowanymi na piersi, niecierpliwie tupiąc lewą nogą. Wyglądało to bardzo śmiesznie.
- Ileż można na ciebie czekać?- zapytała z kaprysem na twarzy, gdy do niej podjechałam.
- Cześć Jess. Miło mi cię widzieć, u mnie wszystko w porządku.- dokuczyłam jej, śmiejąc się przy tym. Rysy twarzy Jessicy złagodniały, a kąciki ust lekko drgnęły.
- Masz rację, cześć- uśmiechnęła się. Przytuliła mnie lekko.- No więc, opowiadaj!
- Ale co?- udałam, że nie wiem, o czym ona mówi.
- No wiesz, o randce z Jacobem!
- Hmmm... Czy powinnam ci powiedzieć?
- Daj spokój Stel- oburzyła się.
- Dobrze, już dobrze. Było... Niesamowicie.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego