• Wpisów: 35
  • Średnio co: 33 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 07:49
  • Licznik odwiedzin: 5 051 / 1199 dni
 
tusia25
 
Jechaliśmy już dobre piętnaście minut. Nagle skręciliśmy w wąską uliczkę. Na jej końcu stała willa.
- Gdzie jesteśmy?- zapytałam, kiedy Jacob otworzył mi drzwi samochodu.
- Witaj w moich skromnych progach- uśmiechnął się.
- To... To jest twój dom?- zapytałam z niedowierzaniem. Chłopak kiwnął głową. Moje usta otworzyły się, tworząc literę "O".
Jacob się zaśmiał. Przepuścił mnie przez bramę. wszystko wyglądało idealnie. Trawnik i krzewy równo przystrzyżone, wokół ogromnych drzew, cała masa kolorowych kwiatów. Długa ścieżka prowadziła do schodów. Dom był pomalowany na beżowo, a szklane okna i kwiatowe mozaiki zdobiły jego ściany.
W środku też było pieknie. Klasyczny wystrój, prostota, a zarazem wspaniała i subtelna elegancja.
Weszliśmy do dużego pomieszczenia, prawdopodobnie salonu. Na środku stała czarna, skórzana kanapa, z bordowym nakryciem. Obok niewielki, czarny stolik. Naprzeciwko okna stał duży telewizor, a nieopodal półki z kwiatami. Szare ściany zdobiły czarno- białe fotografie.
Chłopak poprowadził mnie do następnego pokoju. Była to jadalnia. Tym razem na szarych ścianach wisiały różnorodne pejzaże. W kącie stał zabytkowy gramofon. Czy ktoś ich w ogóle jeszcze używa?
Centralne miejsce zajmował nakryty już stół. Biały obrus obsypany był płatkami czerwonych róż.
Jake odsunął mi krzesło i poprosił, żebym usiadła.
- Dziękuję, panie Soft- uśmiechnęłam się.
- Cała przyjemność po mojej stronie, panienko Johnson.- rzekł i zajął swoje miejsce- Podano do stołu- sięgnął po pokrywkę z mojego talerza. Od razu poczułam, że mój nos wypełnia wspaniała woń. Pachniało cudownie, wyglądało również bardzo smacznie. Wzięłam na widelec pierwszy kęs i włożyłam go do ust.
- Mmmm... - wyrwało mi się- To jest pyszne!
- Cieszę się, że ci smakuje.
Resztę posiłku spędziliśmy w ciszy, delektując się kolacją.
Po zjedzeniu Jacob wstał i podszedł do gramofonu. Włączył wolną piosenkę. Wiedziałam, co mnie czeka.
Wyciągnął do mnie dłoń, kłaniając się teatralnie.
- Czy mogę prosić?- uśmiechnął się szelmowsko. Na początku chciałam odmówić,  ale zgodziłam się pod wpływem jego spojrzenia. Chłopak ujął moją dłoń. Drugą położył mi na talii, a moja spoczęła na jego ramieniu.
Oparłam głowę na jego piersi, przez co staliśmy jeszcze bliżej. Powoli kołysaliśmi się w rytm muzyki. Nagle Jacob odchrząknął.
- Co się stało?- zapytałam zdziwiona - Stanęłam ci na nodze?
Chłopak był wyraźnie rozbawiony moim pytaniem.
- Nie głuptasie- uśmiechnął się, lecz po chwili jego twarz nieco sie zmieniła. Wyglądał jakby bił się z myślami.
- Czy, czy ty masz jakieś znamię?- wyrzucił z siebie. Co mu przyszło do głowy, żeby pytać się o takie coś?
- Taaak- odparłam zmieszana. - Dlaczego pytasz?
- Z ciekawości- zawahał się na chwilę- A gdzie je masz i jak ono wygląda?
Dziwne, dlaczego go to tak ciekawi. Przecież to zwykłe znamię! Może po prostu chce dowiedzieć się czegoś więcej o mnie. Zdecydowałam, że mu odpowię.
- Mam niewielkie znamię, jakby w kształcie motyla, przy lewym ramieniu.
- Aha.
Co to miało być? Aha? Naprawdę dziwne.
- Podniósł kciukiem moją brodę, żebym na niego spojrzała. W te jego wspaniałe oczy, w których można sie zatracić. - Gniewasz się na mnie?
- Nie, no coś....- i to mu wystarczyło.
Zbliżył swoją twarz do mojej. Przylgnął do mnie ustami. Całował mnie czule i delikatnie, a zarazem namiętnie. Jego ciepłe wargi idealnie pasowały do moich. Włożyłam swoje dłonie w jego gęste włosy, on trzymał mnie za talię. Nareszcie, to się dzieje!- krzyknęłam w duchu. Czułam, że ogarnia mnie niepohamowana euforia. Przez całe ciało przechodziły przyjemne dreszcze.
Jacob powoli odsunął swoje usta od moich. Nie chciałam, żeby przerywał. Tym razem to ja go pocałowałam. Zaśmiał się lekko i oddał pocałunek. Kiedy już nie mogłam złapać oddechu, niechętnie się od niego odsunęłam. Oparł swoje czoło o moje. Staliśmy patrząc sobie w oczy.
- Kocham cię, Stello- szepnął. Poczułam, że ogarnia mnie ciepło, dreszcze przechodzą po całym ciele, a usta składają sie do uśmiechu. Byłam chyba najszczęśliwszą osobą na tym świecie!
- Ja ciebie też- rzekłam i mocno go do siebie przytuliłam. Chciałam już nigdy nie puszczać go z objęć. Chciałam, żeby ta chwila trwała jak najdłużej.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego