• Wpisów: 35
  • Średnio co: 35 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 07:49
  • Licznik odwiedzin: 5 139 / 1263 dni
 
tusia25
 
Rano obudził mnie dźwięk budzika. Nie chciało mi się wstawać. Nie wyspałam się, bo w nocy była burza. Wyjrzałam przez okno. Silny wiatr, zachmurzone niebo, sprawiały, że nie chciało mi sie wychodzić z domu. Zmusiłam sie jednak do wstania. Ubrałam się w czarne getry i kremowy sweter. Zeszłam na dół. W kuchni siedziała już moja mama, która dopijała swoją poranną kawę.
- Cześć mamo- pocałowałam ją w policzek.
- Dzień dobry skarbie. Też nie mogłaś spać?
- Tak, niestety- ziewnęłam- mamo musimy porozmawiać. Zbyt dużo pracujesz i...
- Wcale nie..- przerwała mi.
- Daj mi skończyć- poprosiłam- Postanowiłam, że znajdę sobie jakąś pracę, pomogę ci.
- Ale co ze szkołą?
- Pogodzę te dwie rzeczy. Obiecuję.- rzekłam.
- Zrobisz jak zechcesz Stello. Jesteś już prawie pełnoletnia.- w tej chwili usłyszałyśmy klakson samochodu.
- Muszę już lecieć. Jacob mnie dziś podwiezie.- odparłam- Pa, kocham cię.
- Miłego dnia córciu- po tych słowach wyszłam z domu.
Moim oczom ukazał się sportowy samochód. Granatowe Porsche. Syn prawnika, pomyślałam i zaśmiałam się w duchu. Jacob opierał się plecami o auto. Ręce miał włożone w kieszenie. Ubrany był w czarne spodnie i niebieską koszulę. Włosy ułożone w nieładzie. Wyglądał nieziemsko.
- Cześć. To twoje auto?- zapytałam.
- Hej Stel. Ojciec mi je kupił. Jedziemy?- kiwnęłam głową. Chłopak otworzył mi drzwi- Zapraszam- posłał mi jeden z tych uśmiechów, które uwielbiałam.
Po chwili siedzieliśmy razem w samochodzie. Jacob włączył radio. Zdziwiło mnie to, że jechał bardzo ostrożnie, a prędkość nie przekraczała 40km/h. Niewiele rozmawialiśmy. Wystarczała nam nasza bliskość i porozumiewawcze spojrzenia.  Dojechaliśmy na parking i wyszliśmy z auta.
- Dlaczego oni tak się na nas patrzą?- szepnęłam.
- Zrobiliśmy furorę, Stello.
- Jak to?
- Nie spodziewali się, że przyjedziemy razem. To są spojrzenia zazdrości- powiedział żartobliwie i chwycił mnie niepewnie za rękę. Spojrzałam na nasze złączone dłonie. Potem spotkałam wzrok Jacoba.
W jego oczach zobaczyłam czułość, pewność siebie i... Miłość. Odwzajemniłam uścisk.
Coś, co jeszcze kilka godzin temu wydawało mi się niemożliwe, coś co do tej pory było tylko moim marzeniem, w jednej chwili stało się rzeczywistością.
Zrobiliśmy kolejny krok i teraz szliśmy trzymając się za ręce. Byłam taka szczęśliwa.
Niektórzy dziwnie się na nas patrzyli, inni uśmiechali, a jeszcze innym szczęka opadła z wrażenia. Kto by pomyślał, że już w pierwszym tygodniu spotkam bratnią duszę. Kogoś, komu będę potrzebna, przy kim będę bezpieczna i kto będzie dawał mi oparcie w trudnych chwilach. Między nami coś zaiskrzyło. Co więcej, byłam pewna, że Jacob coś do mnie czuje. Wcześniej odsuwałam od siebie tę myśl. Nie chciałam w to wierzyć, ale chyba się... Zakochałam. Tak, zakochałam się w  Jacobie, pomyślałam uradowana.

Nie możesz dodać komentarza.